czwartek, 12 września 2013

Italia


Viva la Pasta!

Podróż do Włoch zachwyciła mnie nie tylko pod względem pięknych widoków, zabytków, ale przede wszystkim pod względem kuchni. Choć nie zwiedziłam całych Włoch, to mogę śmiało powiedzieć, że każdy region tego państwa ma swoje unikalne i jakże różnorodne potrawy i napoje.
A wiecie dlaczego flaga włoska ma takie, a nie inne barwy? Opowiadania głoszą, że kolory zaczerpnięto na wzór włoskiego specjału, chodzi mi tu o pizze Margheritę, bo jakby było inaczej kolor zielony to bazylia, biały-mozzarella, a czerwony to pomidory.
Kuchnia włoska to makarony, pesta, pizze, do tego lampka wina, pysznie ale czy zdrowo? Śniadanie-podstawowy, ranny posiłek nie jest dla Włochów czymś oczywistym. Poranek zaczynają obowiązkowo od kawy, zwłaszcza cappuccina, czasem ze słodkim rogalikiem. Pierwszym treściwym posiłkiem jest drugie śniadanie, odpowiednik „lunchu”. Składa się on głównie z dania mącznego, mięsnego i owoców. Dopiero wieczorem delektują się obszernym obiadem, który składa się z wielu dań, zaczynając od przystawek, następnie pierwsze danie (przeważnie jest to makaron z pesto, czy sosem pomidorowym). Drugie to potrawa zwykle mięsna, a wszystko to oczywiście w towarzystwie lampki wina. Posiłek wieńczy okazały deser, którym może być np. tiramisu, czy Panna Cotta w aprobacie kawy. Wygląda to pysznie, lecz obiadanie się w późnych godzinach i bez porządnego śniadania nie jest dla mnie.
Będąc w Asyżu nie można pominąć tamtejszych piekarni i cukierni, które zachwycają już samymi wystawami. Najbardziej znanym smakołykiem jest „Pan di San Francesco”, czyli tzw. Chleb św. Franciszka. Muszę przyznać był przepyszny, ciasto niby drożdżowe, ale bardzo wilgotne i puszyste, z dodatkiem bakalii smakował lepiej niż wyszukane ciasto. Co prawda cena wysoka, ale warto pokusić się na kawałek tego przysmaku. 


Pozostając przy świętych to warto wspomnieć o Benedyktynie z Nursji, który założył pierwszy klasztor na Monte Cassino. Droga, która tam wiedzie jest bardzo kręta i niebezpieczna, ale widoki i same opactwo zachwyca. Obecnie znajduje się tam zakon benedyktynów. W małym sklepiku zielarskim można zakupić mieszankę ziół, słoiczki m.in. miodów, ziołowe nalewki, czy konfitury.




Spacerując po rzymskich, florenckich, czy weneckich ulicach trudno oprzeć się ulicznym sklepikom, kawiarniom i cukierniom. Jak tu nie wrócić do Polski z kolorowym makaronem i oliwą z oliwek. Na półkach królują również przyprawy, słoiczki trufli, pesto i kolorowe butelki procentowych trunków, oczywiście win na czele. Wśród sklepików zainteresował mnie w szczególności jeden, na pozór zwyczajny jak w Polsce sklepik z fartuszkami. Jednak cały ewenement polegał na tym, że sprzedawczyni nie siedziała za ladą, tylko za maszyną tworząc piękne własnoręcznie robione fartuszki z wyszywanymi wzorami, czapki kucharskie, ściereczki itd. Jak dla mnie cudne!





Uliczne lodziarnie oferowały różnorodne smaki lodów, te na słodko jak i wytrawne. Cena, jak to we Włoszech wysoka, ale warto spróbować, nie są zmrożone, tylko lekkie i kremowe. W większość lodziarniach kupując lody zaczynamy od wyboru wafelka, od którego zależy ilość nałożonych gałek i oczywiście cena. Nie będąc tego świadomym można kupić lody nawet za 20 euro! W samym centrum Wenecji znajdują się ekskluzywne restauracje, które w sezonie wakacyjnym mimo ogromnych cen są pełne gości, a na tarasach przygrywa orkiestra.  
To śródziemnomorskie państwo zachwyca również pod względem roślinności. Jadąc samochodem można podziwiać piękne krajobrazy winnic, pól słoneczników, czy sadów. Włosi bardzo dbają o swoje ogródki, które upiększają kwieciste oleandry, palmy, ozdobne trawy. Im bliżej południa tym więcej egzotyki, drzewa cytrusowe mieć pod oknem to coś wspaniałego. 




Włoska kuchnia na blogu:

0 komentarze:

NOWOŚĆ

NOWOŚĆ
Na zamówienie

Videoprzepis

Top Blogi